Przemyślenia

Jesteś puszczalska

Jestem daleka od stwierdzeń, że mój kraj to zacofany ciemnogród, a polska mentalność jest taka i owaka. Trochę mnie takie gadanie nawet czasami wkurza, szczerze mówiąc. Mimo wszystko, czytając chociażby komentarze na Facebooku i – chcąc nie chcąc – słysząc, co ludzie gadają, dochodzę do wniosku, że w Polsce myślenie o niektórych tematach faktycznie jest inne. Łatka „puszczalska” i jej pokrewne jest niezwykle popularna. Szkoda.

Zauważyłam, że ludzie naprawdę lubią wchodzić z butami do czyjegoś życia – w tym także do  łóżka. W sumie nie jest to żadne odkrycie. Mało tego, bardzo lubią to życie też oceniać. Ostatnio coraz bardziej przyglądam się zjawisku piętnowania dziewczyn za to z iloma facetami były. Oczywiście, tyczy się to tylko dziewczyn. To mi przypomina jeden cytat z „Trzynastu powodów” (ze względu na możliwe spoilery, pomijam imiona):

„Wiesz, z iloma laskami spałem? Z wieloma. To robi ze mnie kobieciarza. Mój najlepszy przyjaciel uważał mnie za mistrza. Ona przespała się z jednym facetem […], podobał jej się drugi […] i pocałowała trzeciego. Nic specjalnego. I nagle stała się dziwką?”

No właśnie. Tak to działa… Z jakiegoś powodu, którego nie rozumiem, szczerze mówiąc.

Puszczasz się i jesteś puszczalska

Ostatnio koleżanka mi powiedziała, że według niektórych facetów, powyżej czterech partnerów seksualnych u kobiety jest obrzydliwe i nie do przyjęcia. I ja doskonale rozumiem, że dla kogoś, kto np. wolałby zaczekać do ślubu, może być to problemem. Jeżeli jednak delikwent ów sam obraca pół miasta, a od partnerki oczekuje czegoś zupełnie innego, to nieco mi tu wieje hipokryzją. I w drugą stronę działa to tak samo.

Widocznie istnieje jakaś granica między „dziwką” a „cnotką niewydymką”. Dwóch to cnotka, trzech jest okej, a czterech i powyżej to już półka puszczalskiej?

Z jednej strony rozumiem, dlaczego to paniom się obrywa, a nie panom. Zdaję sobie sprawę, że „wyrwać laskę” jest nieco trudniej niż poderwać faceta. NO I HEHEHE KLUCZ, KTÓRY OTWIERA… Dobra, nieważne, wszyscy znają ten oklepany tekst.

Zdaję sobie również sprawę, że jednonocne przygody czy układy typu „friends with benefits” są dla kobiet bardziej emocjonalne, niż dla mężczyzn. Z tego samego powodu uważam, że trzeba mieć twardą psychikę, żeby się w takie rzeczy bawić, bo naprawdę można poczuć się zranioną. Ale to nie o tym.

Wyjaśnijcie mi jedną rzecz – co sprawia, że tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych? Kiedy najłatwiej puszczają nam nerwy, a na usta cisną się przekleństwa względem innej osoby? Kiedy tak naprawdę mam ochotę komuś wygarnąć? Najkrócej mówiąc: kiedy po prostu jesteśmy na kogoś źli i go oceniamy?

Wydaje mi się, że głównie wtedy, gdy dana osoba krzywdzi nas lub kogoś innego. A kogo krzywdzi dziewczyna, która pójdzie do łóżka z jednym czy z drugim? No kogo?

Ludzie popełniają mnóstwo błędów.

Czasami zdradzają partnera, czasami bawią się cudzymi uczuciami. Okłamują czy zabiegają o względy osoby, o której wiedzą, że podoba się komuś im bliskiemu. To są rzeczy, których nie popieram i jestem w stanie zrozumieć, że komuś puszczą nerwy i nazwie kogoś dziwką (ale to również nie powinno mieć miejsca, bo na serio, kto nam daje przyzwolenie na osądzanie?).

A sytuacja gdzie dwójka ludzi spotyka się na zasadach klarownych dla obu stron?

Nie każda osoba szuka poważnego związku – nie każda kobieta chce się zakochać na każdym etapie swojego życia. Młodość rządzi się swoimi prawami, więc jeśli ktoś ma ochotę… Fajnie jest szaleć i móc co wspominać. I to naprawdę nie moja broszka kto z kim, gdzie, kiedy, czemu i w jakiej pozycji.

Jeśli dziewczyna po pijaku pocałuje się z kolegą na imprezie, to następnego dnia powinna chichotać i się czerwienić, mijając go na korytarzu, a nie spuszczać głowę, bo „ludzie widzieli i będą gadać”. Owszem, z różnych powodów może żałować, ale czy wizja nazwania szmatą powinna być tym powodem?

Mam taką swoją filozofię, którą w sumie mogłabym podsumować ten cały wpis. Fajnie by było, jakbyś w życiu robił to, na co masz ochotę, dopóki nikogo nie krzywdzisz i pozwolił innym robić to samo.

Czy tak można zdefiniować Utopię?

Zazwyczaj nie jestem zbytnio… „feministyczna”, ale ma to swoje powody. Jednym z nich jest właśnie to, że ciężko mi czasami uwierzyć w babską solidarność. Właśnie wtedy, kiedy widzę, jak kobiety nazywają inne kobiety szmatami, dziwkami, puszczalskimi czy kurwami. Kiedy zaś zostaną zdradzone, to kochanka jest tą najgorszą i najchętniej posłałyby ją do piekła, a nie facet, który obiecywał  lojalność.

Mówi się, że najlepiej przyjaźnić się z osobami, które mają podobne podejście do życia. Ja jednak uważam, że najlepsi przyjaciele są nie ci, którzy podejmują podobne wybory jak ja, a ci, którzy je akceptują. To jest jedno z kryteriów, które musi być spełnione, jeśli mam z kimś mieć fajną i zdrową relację.  Mam w swoim przyjacielskim gronie osoby, które każdy weekend spędzają na imprezowaniu i całowaniu chłopaków w klubie. Mam i takie, które wybierają oglądanie netflixa z partnerem. No i to jest naprawdę super.

Czyli co Alicja, uważasz takie zachowanie za coś dobrego?

Uważam to za wolny wybór człowieka. I tak naprawdę ten tekst nie jest o „puszczaniu się”. Jest o bezpodstawnym piętnowaniu kogoś za to, że myśli i robi inaczej niż my. Fakt, że sama mam inne podejście nie może decydować o tym, że komuś będę zabraniać żyć według własny zasad. Nie jest też przyzwoleniem na osądzanie. Jak chcesz, to możesz nawet poślubić cukinię. O ile mnie nią nie jebniesz w łeb, to nic mi do tego.

 

About

Zakochana w podróżach studentka dziennikrstwa. Sercem w Hiszpanii. Przeżyła atak wściekłych krów.

Related posts:

Zakochana w podróżach studentka dziennikrstwa. Sercem w Hiszpanii. Przeżyła atak wściekłych krów.

  • El mejor regalo son tus amigas hearts65039
  • and I do believe its true that there are roads
  • and we could run away before the light of day
  • Im  trying  to  keep  smiling