O mnie

Kojarzycie Bridget Jones? Na pewno tak. To wyobraźcie sobie, że moje życie jest nieco podobne – z tą różnicą, że ja nie palę, nie mam fajnego akcentu i Hugh Granta obok siebie. Mimo wszystko i tak jest fajnie.

Jak miałam osiem lat, to wymyśliłam sobie, że polecę do Hollywood. Uzbierałam dokładnie 2 zł na ten cel z planowanych 16000 zł (nie wiem, jak to obliczyłam…). Na przestrzeni lat priorytety nieco mi się zmieniły, ale jedno pozostało takie samo – nie do końca przemyślane pomysły i chęć ruszenia w świat. Aha, no i z matmy nadal mi nie idzie.

Skończyłam dziennikarstwo. Z początku nie wiązałam z tym swojej kariery, a kierunek wybrałam ze względu na miłość do pisania, która objawia się… Cóż, właśnie w tym momencie.

W sercu mam Hiszpanię, bo tam mieszkałam kilka miesięcy podczas studiów, ale dla innych wyjątkowych krajów również znajdzie się miejsce w moim sercu. Obecnie mieszkam w holenderskim mieście Eindhoven i staram się jakoś ułożyć sobie życie w kraju tulipanów.

 

Czasami brak mi instynktu samozachowawczego, ale potrafię powiedzieć w pięciu sześciu siedmiu ośmiu dziewięciu dziesięciu językach, że nie mam pieniędzy.